Pielęgnacja skóry na noc, czyli moje wieczorne SPA

Opublikowane w: Pielęgnacja

Cześć.

Pewnie też spędzacie wieczorem sporo czasu w łazience. Do zrobienia jest przecież tyle rzeczy – demakijaż, kąpiel, pielęgnacja, olejowanie włosów itd. W tym wpisie chcę opowiedzieć o tym, co zrobić wieczorem, żeby rano obudzić się jeszcze piękniejszą!

Zastanówcie się, czemu tak właściwie większość kosmetyków nakładamy na skórę wieczorem, a nie np. rano lub w południe. Na ulotkach kosmetyków są nawet zalecenia, aby aplikować je przed snem. Zaczęłam bliżej przyglądać się tej sprawie, żeby dowiedzieć się, czemu pora dnia ma znaczenie w pielęgnacji. Doszłam do bardzo zaskakujących wniosków.

Co dzieje się ze skórą nocą?

To właśnie podczas snu nasza skóra regeneruje się i nabiera sił na kolejny, aktywny dzień. Przygotowuje się do całodziennej walki z zanieczyszczeniami, toksynami, wolnymi rodnikami i wszystkim tym, co niekorzystnie wpływa na nasz wygląd.

Czy wiecie, że w trakcie snu komórki skóry wykonują mnóstwo ważnych zadań? Dzielą się, aby wzmacniać i naprawiać uszkodzenia. Odbudowuje się także naturalna warstwa ochronna na powierzchni naskórka. Taka odnowa komórkowa wykonuje się co noc. Piękne, prawda?

Ale to nie wszystko. Między 1 a 2 godziną przyspiesza się krążenie skórne i przepływ limfy. Dzięki temu skóra nie tylko absorbuje więcej składników odżywczych, ale też samoistnie się detoksykuje. Usuwane zostają z niej wszelkie zanieczyszczenia, a skóra staje się lepiej dotleniona.

Pielęgnacja skóry na noc

Niestety bez naszej pomocy skóra regeneruje się i upiększa bardzo powoli. Jeśli nie zapewnimy jej odpowiedniego nawilżenia i składników odżywczych, będzie sucha i osłabiona. Żeby się regenerować, musi czerpać skądś niezbędne substancje – witaminy, minerały, kwasy tłuszczowe itp. Właśnie dlatego tak ważna jest pielęgnacja skóry na noc.

Ja każdego wieczoru robię sobie małe domowe SPA. Puszczam w tle ulubioną muzykę, zapalam kilka pachnących świeczek i robię sobie chwilę relaksu w łazience. Nieważne, czy mam zamiar brać szybki prysznic, czy trochę dłużej posiedzieć w ciepłej wodzie.

Chcecie wiedzieć, jak dbać o skórę wieczorem? Co stosować przed snem? Podzielę się z wami moim sprawdzonym schematem. Wieczorne SPA wcale nie musi trwać kilka godzin. Wystarczy kilka prostych kroków – sprawdźcie same!

Jak dbać o skórę przed snem?

1. DEMAKIJAŻ

Skóra musi być czysta. Demakijaż to podstawa! Będę o tym przypominała zawsze i wszędzie, przy okazji każdego nowego postu. Najgorsza krzywda, jaką możesz wyrządzić swojej skórze, to pójście spać w makijażu. Resztki kosmetyków wymieszane z zanieczyszczeniami, które zgromadziły się na twarzy w trakcie dnia i sebum, działają jak blokada. Nieoczyszczona wieczorem skóra gorzej się regeneruje, nie ma dostępu do tlenu. Jeśli nie zmywasz dokładnie makijażu przed snem, nie powinnaś być zdziwiona, że masz podrażnioną, poszarzałą cerę z wieloma nieestetycznymi wykwitami, wągrami i trądzikiem kosmetycznym.

2. KREM NA NOC

Skóra zarówno na twarzy, jak i całym ciele, potrzebuje wieczorem dawki składników odżywczych. To dzięki nim może się w nocy zregenerować i wzmocnić. Ja zawsze wybieram na noc te tłustsze i cięższe kremy oraz balsamy. Podczas gdy ja śpię, one mogą się wchłonąć. Resztki, które ewentualnie zostaną, mogę zawsze zmyć letnią wodą przy porannym, szybkim szykowaniu się do wyjścia. Składniki, których warto szukać w kremach na noc to:

  • retinol – działa przeciwzmarszczkowo i regeneruje,
  • kwasy AHA – likwidują przebarwienia, złuszczają martwy naskórek,
  • koenzym Q10 – przyspiesza odnowę komórkową,
  • witamina E – odmładza, dodaje witalności, zwalcza wolne rodniki,
  • witamina C – rozjaśnia skórę, odżywia i wzmacnia.

3. MASECZKA

Jeszcze zanim nałożysz krem lub balsam, możesz zrobić sobie maseczkę. Wieczór to idealna pora na intensywną pielęgnację skóry. Pamiętajmy jednak, że maski działają na tyle mocno, że nie należy stosować ich codziennie. Jaką maskę możesz nałożyć przed snem? Na przykład tę złuszczającą, dzięki której rano wstaniesz z delikatną i gładką skórą. Ja nakładam maseczkę regenerującą na 15 minut (uwielbiam maski w płachcie, bo są najwygodniejsze). Po tym czasie ją zdejmuję i wcale nie spłukuję pozostałości – wklepuję je delikatnie w skórę i zostawiam, aby wchłaniały się i działały jeszcze przez całą noc.

Nie zamulaj – weź maseczkę! Nowości od Skin79: maseczki w płacie z mułem wulkanicznym Hawaiian Mud
Makijażowe czary-mary: korektor Magic marki Helena Rubinstein